Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2008

Spokój…

  Nie wiem co o tym myśleć, ale niepokoje wokół antykwariatu ustały. Nie sądzę, żeby włamywaczy odstraszyła policja. Znaczy to raczej, że wiedzą, że rękopisu już u mnie nie ma. Możliwość jest jedna - czytają to, co tutaj piszę. Dla bezpieczeństwa osób, które pomagają mi w pracach badawczych, zdecydowałem, że nie będę podawał do wiadomości ich danych, a jedynie ewentualne wyniki ekspertyz związanych z badaniami “Rękopisu…”. W najbliższym czasie szykuje mi się wyjazd do T. Znajduje się tam kilka ciekawych antykwariatów, choć przyznam, że jadę głownie po kilka w miarę książek dostępnych współcześnie, ale nigdy nie wydanych w Polsce. Za jakiś czas mam zamiar przedstawić Wam niemal nieznanego w Polsce (czy też może znanego z innej strony) francuskiego klasyka. A tymczasem umilam sobie wolne chwile lekturą zbioru opowiadań pewnego Polaka. Zaręczam, że grozy tam nie brakuje.

Opowieść druga - “Rękopis znaleziony w Saragossie”

Wspominam tu od jakiegoś czasu o książce, której rękopis ostatnio badam w wolnych chwilach. Otóż najwyższy chyba czas napisać, cóż to właściwie jest za powieść, zwłaszcza że narosło wokół niej sporo niepokojących wydarzeń. Tajemnicze nocne wizyty i niezbyt udolne próby włamania świadczą o tym, ze ktoś chce pozyskać posiadany przeze mnie rękopis. Dlatego właśnie postanowiłem jak najszybciej skończyć pracę. I udało się. Oryginał jest już w bezpiecznym miejscu, a ja zajmuję się analizą tego co udało mi się zbadać. A jest nad czym siedzieć! Dziś w nocy odczytałem ostatnie strony, a moje notatki w kilku kopiach wysłałem do przyjaciół w różnych częściach świata. Głównie dlatego, że zależy mi na ich opinii. Większość to specjaliści z branży antykwarycznej. Ale jest wśród nich też grafolog, któremu posłałem zdjęcie kilku kart książki. Jedną z fotografii chciałbym pokazać również tutaj. Znajdziecie ją na dole, poniżej tekstu.

Nieudana interwencja policji

  Dzisiejszej nocy policjanci zastawili na włamywaczy pułapkę w moim Antykwariacie. Od początku byłem pewien, że to nic nie da, nie wierzyłem żeby akcję policji udało się zachować w tajemnicy. Myślałem, że włamywacz się po prostu nie zjawi. Tymczasem niedługo po północy zawyły nagle policyjne syreny, teren przed domem zalały strumienie światła, a na chodniku ukazały się naszym oczom dwie postacie, z których jedna trzymała w rękach sporej wielkości łom. Spektakularna akcja policji nie była chyba jednak tak doskonale przygotowana. Włamywacze nie słuchając wezwań do zatrzymania się, ruszyli w dwóch przeciwnych kierunkach, wprawiając policjantów w konsternację. Oczywiście uciekli, bo dowodzący akcją oficer nie mógł zdecydować którego ze zbiegów mają gonić jego podopieczni… Są jednak z tej akcji ciekawe materiały operacyjne, które dziś rano zaprezentowano mi na komisariacie. Na filmie kręconym przez policyjną kamerę widać, że włamywacze wcale nie byli (jak początkowo wszyscy sądzili) ub...

Kolejna wizyta

  Tej nocy tajemniczy osobnik złożył mi kolejną wizytę. Niestety, niczego nie usłyszałem. A może na szczęście, cóż bowiem by się stało, gdybym stanął w środku nocy twarzą w twarz ze złoczyńcą? Rano, gdy zszedłem do Antykwariatu, okazało się, że roleta jest uszkodzona. Włamywacz nie wiedział nawet jak mało dzieliło go od wejścia do środka. Kiedy technicy policyjni zabezpieczali ślady cała konstrukcja rozpadła się, niemal jak domek z kart. Ciekaw jestem co na to powie producent… Nie wiem, czy chodzi o stary rękopis, ale tak podejrzewam. Ale nie kupię przecież sejfu dla jednaj książki. Chociaż może powinienem? Książki nie lubią takich warunków, a rękopisowi może to się szczególnie nie spodobać. A może wywieźć ją gdzieś? Schować? To niestety uniemożliwiłoby mi dalsze badania… Wszystko jednak wskazuje na to, że mamy do czynienia z oryginałem. Mimo ze mój francuski ma spore braki, w wolnych chwilach pracuję właśnie nad tą książką. A.

Wiosenne noce

  Wiosenne noce mają to do siebie, że są jeszcze dość długie, ale nie ma już śniegu, przez co bywają bardzo ciemne. Ostatniej nocy ktoś (lub coś) próbował (lub próbowało) dostać się do antykwariatu. Nikt o tej porze nie chce przecież kupować książek. Czegóż więc chciał? Przyznam szczerze, że wolałem nie schodzić na dół, a cały incydent trwał na tyle krótko, że nie warto było wzywać policji. Jednak dziś rano obejrzałem dokładnie rolety i są na nich wgniecenia. Płytkie, ale rozległe. Któż to mógł być? Zastanawiam się czy nie ma to nic wspólnego z pewną książką, którą niedawno kupiłem…

Opowieść pierwsza - “Pokój na wieży”

Powoli wstaję zza starego biurka. Wszystkie papiery już uporządkowane, rachunki doprowadzone do dnia obecnego… Ostatnio nie jest ich zbyt wiele. Ludzie nie kupują dziś tylu książek co kiedyś… A może po prostu nie kupują TAKICH książek. A przecież wybór tu wielki, półki niemal uginają się pod naporem ciekawych pozycji. Dla większości jednak ważne są kolorowe okładki. Powoli podchodzę do drzwi i przekręcam klucz w zamku. Ostatni raz wyglądam przez szybę, czy aby nie znajdzie się jakiś lekko spóźniony klient. Zawsze tak robię, choć od lat nie zdarzyło się już, by ktoś przyszedł w ostatniej chwili i chciał koniecznie dokonać zakupu. Kiedyś i tak bywało…

Antykwariat

Wilgotna, przenikliwa i chłodna mgła snuje się za oknami. Pierwsze dni wiosny nieudolnie walczą z mozolnie ustępującą zimą. Na szybach osiada gruba para, przez co świat za oknem powoli znika… To nie jest najlepszy dzień, by coś zaczynać, ale właśnie na ten dzień zaplanowałem otwarcie AKTYKWARIATU . Jednak z drugiej strony lata praktyki i dobrze wyrobiona intuicja podpowiadają mi, że w takie dni wielu czytelników chętnie usiądzie w swoich fotelach, z kubkiem aromatycznej kawy na stoliku, i odda się lekturze. Może więc ktoś mnie jednak odwiedzi… ANTYKWARIAT otwiera swoje podwoje. Znajdziecie tu przede wszystkim książki, choć nie zarzekam się, że nigdy nie pojawi się tu nic innego. Nie wiadomo na co możecie natknąć się przy okazji kolejnej wizyty. Stary Antykwariusz opowie Wam o starych książkach. Wiem, że lubicie się bać, postaram się więc, abyście znaleźli tu czasem prawdziwe powody do obaw. Przygotujcie się na test z wyobraźni, bowiem kiedy wkroczycie do ANTYKWARIATU… nic nie będzie ju...