Nie wiem co o tym myśleć, ale niepokoje wokół antykwariatu ustały. Nie sądzę, żeby włamywaczy odstraszyła policja. Znaczy to raczej, że wiedzą, że rękopisu już u mnie nie ma. Możliwość jest jedna - czytają to, co tutaj piszę. Dla bezpieczeństwa osób, które pomagają mi w pracach badawczych, zdecydowałem, że nie będę podawał do wiadomości ich danych, a jedynie ewentualne wyniki ekspertyz związanych z badaniami “Rękopisu…”. W najbliższym czasie szykuje mi się wyjazd do T. Znajduje się tam kilka ciekawych antykwariatów, choć przyznam, że jadę głownie po kilka w miarę książek dostępnych współcześnie, ale nigdy nie wydanych w Polsce. Za jakiś czas mam zamiar przedstawić Wam niemal nieznanego w Polsce (czy też może znanego z innej strony) francuskiego klasyka. A tymczasem umilam sobie wolne chwile lekturą zbioru opowiadań pewnego Polaka. Zaręczam, że grozy tam nie brakuje.