Przejdź do głównej zawartości

Kolejna wizyta

 


Tej nocy tajemniczy osobnik złożył mi kolejną wizytę. Niestety, niczego nie usłyszałem. A może na szczęście, cóż bowiem by się stało, gdybym stanął w środku nocy twarzą w twarz ze złoczyńcą?

Rano, gdy zszedłem do Antykwariatu, okazało się, że roleta jest uszkodzona. Włamywacz nie wiedział nawet jak mało dzieliło go od wejścia do środka. Kiedy technicy policyjni zabezpieczali ślady cała konstrukcja rozpadła się, niemal jak domek z kart. Ciekaw jestem co na to powie producent…

Nie wiem, czy chodzi o stary rękopis, ale tak podejrzewam. Ale nie kupię przecież sejfu dla jednaj książki. Chociaż może powinienem? Książki nie lubią takich warunków, a rękopisowi może to się szczególnie nie spodobać. A może wywieźć ją gdzieś? Schować? To niestety uniemożliwiłoby mi dalsze badania… Wszystko jednak wskazuje na to, że mamy do czynienia z oryginałem.

Mimo ze mój francuski ma spore braki, w wolnych chwilach pracuję właśnie nad tą książką.

A.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowieść trzecia - “Pies Baskerville’ów”

  Dawno tu nie pisałem, a nie godzi się zaniedbywać gości, za jakich Was wszystkich uważam. Czas nadrobić to kolejną opowieścią, na informacje o sprawach bieżących przyjdzie czas (a wierzcie mi, dzieje się sporo!) Pomyślałem sobie, że warto czasem wspomnieć o autorach, którzy na pierwszy rzut oka nie byli nigdy łączeni z literaturą grozy, a mimowolnie, dzięki kilku, a czasem nawet jednemu utworowi, stawali się klasykami grozy. Osobą, której nikt z DZISIEJSZYCH nie podejrzewałby o napisanie horroru był też niewątpliwie sir Artur Conan Doyle . Co prawda miał on na swoim koncie powieści fantastyczne (jak choćby osławiony Zaginiony świat ), nic jednak nie wskazywało na to, by bohaterem powieści grozy miał się stać jego ulubiony i najbardziej znany bohater. Mówię tu oczywiście o Sherlocku Holmesie , postaci, która zawsze była ostoją racjonalizmu. Conan Doyle, który sam interesował się m.in. okultyzmem, uwielbiał demaskować rozlicznych oszustów, a słynny detektyw był w tej zabawie dosko...

Pamiątki po Potockim

Zacznę dziś od tego, że wszelkie zlecone przeze mnie ekspertyzy potwierdzają autentyczność rękopisu Jana Potockiego , możemy więc mówić o książce unikatowej. Podejrzewam, że za jakiś czas się z nią rozstanę, nie ukrywam że miała to być inwestycja.  Wśród zainteresowanych zakupem jest m.in. Muzeum Narodowe w Warszawie. Nie przedstawiają może najwyższej oferty, ale rozmawiałem już w tej sprawie z szefem Departamentu Ochrony Zabytków z Ministerstwa i mam wrażenie, że rzeczywiście zdecyduję się na sprzedanie książki instytucji państwowej. Przynajmniej zostanie w kraju. Pan Tomasz, wspomniany już szef Departamentu, poinformował mnie o próbach kradzieży pamiątek po Potockim, które znajdują się w Instytucie Polskim w Paryżu. Trafiły tam one po drugiej wojnie światowej i nie zorganizowano dotąd przewozu do Polski. Opowiedziałem panu Tomaszowi o moich problemach z tajemniczymi gośćmi i okazało się, że to dokładnie tak samo wyglądający osobnicy, jak ci, których zarejestrowała kamera przemysł...

Wiosenne noce

  Wiosenne noce mają to do siebie, że są jeszcze dość długie, ale nie ma już śniegu, przez co bywają bardzo ciemne. Ostatniej nocy ktoś (lub coś) próbował (lub próbowało) dostać się do antykwariatu. Nikt o tej porze nie chce przecież kupować książek. Czegóż więc chciał? Przyznam szczerze, że wolałem nie schodzić na dół, a cały incydent trwał na tyle krótko, że nie warto było wzywać policji. Jednak dziś rano obejrzałem dokładnie rolety i są na nich wgniecenia. Płytkie, ale rozległe. Któż to mógł być? Zastanawiam się czy nie ma to nic wspólnego z pewną książką, którą niedawno kupiłem…