Przejdź do głównej zawartości

Posty

Tajemnica Potockiego - nowy trop

Chyba każdy wie, czym są loże masońskie. Na wszelki wypadek przedstawię jednak kilka faktów, ponieważ to ciekawy trop w tajemniczych historiach, które dzieją się wokół Antykwariatu. Loże masońskie to tajne stowarzyszenia, których początki sięgają XVII wieku. Są one oparte na tradycjach i rytuałach kultywowanych przez wolnomularstwo, które było istotnym elementem europejskiej kultury i historii. Wywodzi się ono z tradycji cechów wolnych rzemieślników murarskich, których dziś nazwalibyśmy inżynierami. Wolnomularstwo ma długą historię, ale loże masońskie, tak jak je znamy dzisiaj, powstały w XVIII wieku. Mity założycielskie takich stowarzyszeń sięgają jednak aż do starożytności. Wśród niektórych rytów popularne jest przekonanie o tym, że masoneria kontynuuje dzieło zakonu templariuszy. To oczywiście popularny motyw w popkulturze. Bawili się nim choćby Umberto Eco czy Dan Brown . Pierwsza loża masońska powstała w Londynie w 1717 roku i od tego momentu ruch masoński rozprzestrzenił się na ...
Najnowsze posty

Paul Féval i Czarne habity

Przede wszystkim gratuluję spostrzegawczości. Tym razem użytkownik podpisujący się jako  yellowish  trafił w dziesiątkę.* Francuski pisarz, o którym wspominałem jakiś czas temu to Paul Féval, autor znany na naszym rynku niemal wyłącznie jako twórca  Kawalewa de Lagardere . Ta powieść z gatunku płaszcza i szpady to w rzeczywistości skrót jego obszerniejszej publikacji, zatytułowanej  Le Bossu  (po polsku powieść ta nosiłaby tytuł  Garbus ).

Pamiątki po Potockim

Zacznę dziś od tego, że wszelkie zlecone przeze mnie ekspertyzy potwierdzają autentyczność rękopisu Jana Potockiego , możemy więc mówić o książce unikatowej. Podejrzewam, że za jakiś czas się z nią rozstanę, nie ukrywam że miała to być inwestycja.  Wśród zainteresowanych zakupem jest m.in. Muzeum Narodowe w Warszawie. Nie przedstawiają może najwyższej oferty, ale rozmawiałem już w tej sprawie z szefem Departamentu Ochrony Zabytków z Ministerstwa i mam wrażenie, że rzeczywiście zdecyduję się na sprzedanie książki instytucji państwowej. Przynajmniej zostanie w kraju. Pan Tomasz, wspomniany już szef Departamentu, poinformował mnie o próbach kradzieży pamiątek po Potockim, które znajdują się w Instytucie Polskim w Paryżu. Trafiły tam one po drugiej wojnie światowej i nie zorganizowano dotąd przewozu do Polski. Opowiedziałem panu Tomaszowi o moich problemach z tajemniczymi gośćmi i okazało się, że to dokładnie tak samo wyglądający osobnicy, jak ci, których zarejestrowała kamera przemysł...

Opowieść trzecia - “Pies Baskerville’ów”

  Dawno tu nie pisałem, a nie godzi się zaniedbywać gości, za jakich Was wszystkich uważam. Czas nadrobić to kolejną opowieścią, na informacje o sprawach bieżących przyjdzie czas (a wierzcie mi, dzieje się sporo!) Pomyślałem sobie, że warto czasem wspomnieć o autorach, którzy na pierwszy rzut oka nie byli nigdy łączeni z literaturą grozy, a mimowolnie, dzięki kilku, a czasem nawet jednemu utworowi, stawali się klasykami grozy. Osobą, której nikt z DZISIEJSZYCH nie podejrzewałby o napisanie horroru był też niewątpliwie sir Artur Conan Doyle . Co prawda miał on na swoim koncie powieści fantastyczne (jak choćby osławiony Zaginiony świat ), nic jednak nie wskazywało na to, by bohaterem powieści grozy miał się stać jego ulubiony i najbardziej znany bohater. Mówię tu oczywiście o Sherlocku Holmesie , postaci, która zawsze była ostoją racjonalizmu. Conan Doyle, który sam interesował się m.in. okultyzmem, uwielbiał demaskować rozlicznych oszustów, a słynny detektyw był w tej zabawie dosko...

Spokój…

  Nie wiem co o tym myśleć, ale niepokoje wokół antykwariatu ustały. Nie sądzę, żeby włamywaczy odstraszyła policja. Znaczy to raczej, że wiedzą, że rękopisu już u mnie nie ma. Możliwość jest jedna - czytają to, co tutaj piszę. Dla bezpieczeństwa osób, które pomagają mi w pracach badawczych, zdecydowałem, że nie będę podawał do wiadomości ich danych, a jedynie ewentualne wyniki ekspertyz związanych z badaniami “Rękopisu…”. W najbliższym czasie szykuje mi się wyjazd do T. Znajduje się tam kilka ciekawych antykwariatów, choć przyznam, że jadę głownie po kilka w miarę książek dostępnych współcześnie, ale nigdy nie wydanych w Polsce. Za jakiś czas mam zamiar przedstawić Wam niemal nieznanego w Polsce (czy też może znanego z innej strony) francuskiego klasyka. A tymczasem umilam sobie wolne chwile lekturą zbioru opowiadań pewnego Polaka. Zaręczam, że grozy tam nie brakuje.

Opowieść druga - “Rękopis znaleziony w Saragossie”

Wspominam tu od jakiegoś czasu o książce, której rękopis ostatnio badam w wolnych chwilach. Otóż najwyższy chyba czas napisać, cóż to właściwie jest za powieść, zwłaszcza że narosło wokół niej sporo niepokojących wydarzeń. Tajemnicze nocne wizyty i niezbyt udolne próby włamania świadczą o tym, ze ktoś chce pozyskać posiadany przeze mnie rękopis. Dlatego właśnie postanowiłem jak najszybciej skończyć pracę. I udało się. Oryginał jest już w bezpiecznym miejscu, a ja zajmuję się analizą tego co udało mi się zbadać. A jest nad czym siedzieć! Dziś w nocy odczytałem ostatnie strony, a moje notatki w kilku kopiach wysłałem do przyjaciół w różnych częściach świata. Głównie dlatego, że zależy mi na ich opinii. Większość to specjaliści z branży antykwarycznej. Ale jest wśród nich też grafolog, któremu posłałem zdjęcie kilku kart książki. Jedną z fotografii chciałbym pokazać również tutaj. Znajdziecie ją na dole, poniżej tekstu.

Nieudana interwencja policji

  Dzisiejszej nocy policjanci zastawili na włamywaczy pułapkę w moim Antykwariacie. Od początku byłem pewien, że to nic nie da, nie wierzyłem żeby akcję policji udało się zachować w tajemnicy. Myślałem, że włamywacz się po prostu nie zjawi. Tymczasem niedługo po północy zawyły nagle policyjne syreny, teren przed domem zalały strumienie światła, a na chodniku ukazały się naszym oczom dwie postacie, z których jedna trzymała w rękach sporej wielkości łom. Spektakularna akcja policji nie była chyba jednak tak doskonale przygotowana. Włamywacze nie słuchając wezwań do zatrzymania się, ruszyli w dwóch przeciwnych kierunkach, wprawiając policjantów w konsternację. Oczywiście uciekli, bo dowodzący akcją oficer nie mógł zdecydować którego ze zbiegów mają gonić jego podopieczni… Są jednak z tej akcji ciekawe materiały operacyjne, które dziś rano zaprezentowano mi na komisariacie. Na filmie kręconym przez policyjną kamerę widać, że włamywacze wcale nie byli (jak początkowo wszyscy sądzili) ub...